{usk-w-usa} 2014

klęski i inne przygody


Link 20.11.2014 :: 21:47 Komentuj (1)
Wpis o pogodzie.
Buffalo, czyli miasto niespodziewanej pogody. Przyszła zima i chyba jesteśmy bohaterami programów informacyjnych na całym świecie. Bijemy rekord opadów śniegu.
Pandemonium z telewizji dotyka, póki co, tylko południową części okolicy, więc ja doświadczam bardziej "zimy w mieście" niż klęski żywiołowej. Tego samego nie można powiedzieć o ludziach zasypanych w domach, sklepach i pracy. Nieczynna jest też część drug prowadząca na południe. To wszystko na szczęście mnie omija.

Bezpośrednio jednak wpłynął na mnie odwołany poniedziałkowy lot z Filadelfii do Buffalo (powrót z San Juan) i najsilniejsze turbulencje w moim życiu. Turbulencje zastąpiły mi rollercostery, a przymusowy dzień w Filadelfii okazał się super okazją do spotkania się ze znajomym. Czyli samo dobro.

Wczoraj po raz pierwszy widziałam thundersnow, czyli burzę śnieżną z piorunami.

Przygodę pogodowa sponsoruje nam Lake Erie oraz wiatr z bieguna północnego.

Dziś wieczorem ma być powtórka burzowa i kolejny rekordowy opad śniegu. Wciąż raczej na południu, a nie u nas. Dziś zamknęli nam szkołę, po naciskach opinii publicznej.

A w weekend ma być plus 15 stopni i deszcz, więc ulice spłynął hektolitrami wody. 


święto niepo.


Link 11.11.2014 :: 14:50 Komentuj (1)
to ja tak uczczę naszą niepodległość

obraz Jakuba Różalskiego
 


jestem w trendzie


Link 22.10.2014 :: 16:21 Komentuj (1)
The Village Voice uważa, że nie Brooklyn, ale Buffalo is the place to be.

Oczywiście kluczem jest osadnictwo polskie w obu tych miejscach.

"Anyway, New York City may be far from over. But it's nice to know that if we ever need to plot our escape, there'll be a cheap hipster paradise with more than enough buffalo wings for everyone -- and it'll be ready to welcome us with open arms."
____

A najfajniejsi ludzie w Wawie zrobili najfajniejsza niespodziankę! Dziękuję.
Monkas - najlepszego!
_____

Osiu, buziak urodzinowy.



tour de neglect, czyli trochę zachwytu nad ruinami (oraz zakłopotanie)


Link 18.10.2014 :: 20:58 Komentuj (2)
Pomimo szpetnej raczej pogody pojechałam w sobotę rowerowo zwiedzać biedniejszą część Buffalo, czyli East Side. Wycieczkę zorganizował David Torpe, który prowadzi bloga o Buffalo (4 najbiedniejsze miasto USA), a niedawno o jego darmowych wycieczkach pisał The Guardian. Inny ciekawy tekst o jednej ze zwiedzanych okolic napisała Jennifer Connor.
East Side to taka część miasta, do której grzeczne dzieci z UB się nie zapuszczają. To okolica, w której jest biednie i będzie tylko biedniej, bo coraz mniej mieszkańców stać na remontowanie swoich domów, więc jeśli zapadnie się dach, to nieruchomość porzucają. Kiedyś to była super zamożna i popularna okolica, jeszcze w latach 50. z ogromną gęstością zaludnienia. Mieszkała tu też duża Polonia, ale wszystko to już pieśń przeszłości. Na dodatek, w 1983 r. miał tu miejsce ogromny wybuch propanu i choć władze stanowe obiecały środki na odbudowę zniszczonych domów, to oczywiście były przewały i przekręty i powstały z tego całe dwa domy.
Tu ciekawy artykuł o white flight, czyli ucieczce białych mieszkańców w obliczu napływu mieszkańców nie-białych. Generalnie East Side to taka część miasta, od której miasto się odwróciło i udaje, że jej nie ma. Aczkolwiek warto pamiętać o tym, że Buffalo to miasto, które zmiotło budynek autorstwa Franka Lloyda Wrighta i zamiast tego wylało betonowy parking, więc tu się raczej o zabytki dba umiarkowanie. Niedawno pod rozbiórkę poszła tutejsza synagoga, rozpadają się kolejne porzucone przez wspólnoty kościoły. Stoją opustoszałe budynki pofabryczne, oraz wielki dworzec kolejowy. Oczywiście takie okoliczności niemal się proszą o różnej maści ruin porn i pewnie tour de neglect do tej kategorii jakoś się zalicza. To, co ratuje zarówno organizatora, jak i uczestników (mam nadzieję), to fakt, że jest to inicjatywa raczej oddolna, mająca na celu przypomnienie miastu, że ma też wschód i tym wschodem trzeba się zająć. Wycieczki są bezpłatne, a po drodze można spotkać zaprzyjaźnionych lokalsów wspólnie działających na rzecz polepszenia jakości życia. W tym fajna polifonia wśród napotkanych ludzi, bo gdy Torpe przejmuje się coraz większą rujnacja kościoła, jego kolega stwierdza, że może lepiej darować sobie kościół i zająć się budową tanich mieszkań. 
W dzielnicy, mimo śladów kryzysu, odbywa się też powolna gentryfikacja. Wywindowało się Allentown, oraz Larkin square z elektrownią, a teraz powolutku i okolice dawnego dworca. Choć żaden pociąg się tu już nie zatrzyma, to przestrzeń zamieniana jest na lofty i sklepy. Lepszy rydz niż nic.

ruina kościoła Sacred Heart, stan określany mianem demolition by neglect




Załóż bloga

BC
lepsze fotki
go
usłyszane
minds alike
crust
dzió
mo
wczuwam się

Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl